W sierpniu tego roku do Pracowni zawitała pani redaktor portalu Misyjne.pl – Karolina Binek. Jestem człowiekiem, który stojąc przed wybraniem malowania i wypełniania dokumentów lub prowadzenia social media lub dłuższej chwili refleksji nad sensem istnienia zawsze wybiorę… malowanie. Pasja to pasja, nie poradzisz J. Dzięki Karolinie po dłuższym czasie miałam okazję zatrzymać się i przemyśleć parę spraw…
„Weronika Kaszub z wykształcenia jest architektem wnętrz. Dzisiaj maluje ikony i prowadzi swoją pracownię na poznańskich Jeżycach. Dlaczego zdecydowała się zmienić swoje życie i czy dziś jest szczęśliwa? Na te oraz wiele innych pytań odpowiedziała w rozmowie z Karoliną Binek.
Z wykształcenia jesteś architektem wnętrz. Jak to się więc stało, że dzisiaj malujesz ikony i masz swoją pracownię? To raczej dość niecodzienna zmiana.
– Studiowałam na Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu i na pierwszym roku obowiązkową pracownią była pracownia malarstwa. Nie chcę powiedzieć złego słowa o wykładowcach, ale pamiętam swoje własne odczucie ogromnego dyskomfortu i niezrozumienia związane z tym, co się do mnie mówi podczas tych zajęć. Łamałam wręcz głowę, zastanawiając się, o co w tym wszystkim chodzi. Mając to w pamięci zdecydowałam, że nigdy więcej nie będę malować, bo malarstwo to świat, którego kompletnie nie rozumiem. Później przez lata pracowałam jako architekt wnętrz, asystent projektanta oraz jako sprzedawca, doradca Klienta. W 2015 roku wykonałam na prezent dwóm zaprzyjaźnionym księżom rysunki, które przedstawiały ich samych oraz w tle – ikonę. Jedną z nich była ikona Matki Bożej Częstochowskiej, gdyż ksiądz ten prowadził poznańską grupę pielgrzymkową. I w momencie wpatrywania się w monitor oraz rysowania tej ikony odkryłam wiele pięknych detali. A byłam przekonana, że mam do czynienia z bardzo ciemnym obliczem kobiety i dziecka. I mówię to z pełnym szacunkiem, jako osoba wierząca. Nie spodziewałam się zupełnie dostrzec w twarzy Maryi tyle piękna i szlachetności. Odkryłam też, że Matce Bożej na tym wizerunku falują piękne blond włosy. Natomiast drugi rysunek przedstawiał dominikanina z ikoną świętego Dominika i wykonanie go też sprawiło mi dużą radość. Dzięki tym pracom odkryłam, że po latach pracy przy monitorze dar rysowania nie został mi zabrany. Przypomniałam sobie, jaka to frajda rysować i że rysowanie jest wręcz jak podróż. Nagle poczułam, że to kierunek, który mnie ożywia.”
(…)
Całość tekstu: https://misyjne.pl/weronika-kaszub-malujac-ikony-powierzam-bogu-efekty-mojej-pracy-rozmowa/

