Kopiowanie czy oryginalność?
W sierpniu 2023 roku do Pracowni zawitała pani redaktor portalu Misyjne.pl – Karolina Binek. Jestem człowiekiem, który stojąc przed wybraniem malowania i wypełniania dokumentów lub prowadzenia social media lub dłuższej chwili refleksji nad sensem istnienia zawsze wybiorę… malowanie ikon. Pasja to pasja, nie poradzisz J. Dzięki Karolinie po dłuższym czasie miałam okazję zatrzymać się i przemyśleć parę spraw…
„Malowanie ikon to przede wszystkim kopiowanie czy można też wymyślić swoją pracę?
– Przez większość procesu nauki podczas kursu kopiujemy. Moim zdaniem nie ma nic zdrożnego w kopiowani mistrzów. W ten sposób zachowywali się też wielcy mistrzowie. Pracowali najpierw nad kopiami warsztatów, dopiero później ich styl się kształcił, dojrzewał. Są zdolni kopiści. I nie chcę nikogo urazić, ale zawsze jest ten procent niedoskonałości w kopii. Zawsze jest jakiś indywidualny gest kopiującego. Nie da się uniknąć takiego efektu. I bardzo dobrze. My natomiast przez większość pracy skupiamy się na obserwacji ruchów dawnych mistrzów, podejmowanych przez nich decyzji i obserwowaniu etapów, które podejmowali – najpierw ten kolor, później następny, jakaś mieszanka lub laserunek położony ze zmieszania kolorów. Jest to praca trochę detektywistyczna i szalona, ale bardzo dużo uczy. Później na tej podstawie tworzymy własne kompozycje.
Na ostatnim, dyplomowym roku w Atelier w Warszawie moje zadanie polegało na namalowaniu dwóch ikon na desce i wykonaniu dziesięciu projektów ikon świątecznych wielkości formatu A3. Na początku trzeba było oczywiście wybrać te ikony. Był to na przykład (duża litera) Wjazd Pana Jezusa do Jerozolimy, Zwiastowanie, Ukrzyżowanie czy Chrzest Pana Jezusa w Jordanie. Najpierw zbierałam dostępną ikonografię danego tematu. Później przypatrywałam się kompozycjom. Była możliwość kompilacji z kilku prac i pracy swobodnej dla uczniów ostatniego roku. Natomiast przyznam, że spróbowałam odtworzyć i nauczyć się jak najwięcej od starych mistrzów. Sporządziłam komplet projektów na bazie prac artystów średniowiecznych. Podeszłam do tego z wielkim zapałem, mimo że pracy było co niemiara. Dzisiaj natomiast muszę przyznać, że stworzenie własnego rysunku ikony jest ogromnym wyzwaniem i dużą frajdą, której nie byłoby, gdyby nie praca przy kopiach. Stworzenie rysunku osoby, która jeszcze nie ma ikonografii jest bardzo twórcze i inspirujące. To rysunki, które powstają z drżeniem ręki, ale dają bardzo dużo satysfakcji.”
(…)
Całość tekstu: https://misyjne.pl/weronika-kaszub-malujac-ikony-powierzam-bogu-efekty-mojej-pracy-rozmowa/










