Warsztaty malowania ikon – czego uczę moich uczniów?
W sierpniu 2023 roku do Pracowni zawitała pani redaktor portalu Misyjne.pl – Karolina Binek. Jestem człowiekiem, który stojąc przed wybraniem malowania i wypełniania dokumentów lub prowadzenia social media lub dłuższej chwili refleksji nad sensem istnienia zawsze wybiorę… malowanie ikon. Pasja to pasja, nie poradzisz J. Dzięki Karolinie po dłuższym czasie miałam okazję zatrzymać się i przemyśleć parę spraw…
„W jaki sposób uczysz swoich uczniów? Jak długo trwa kurs u Ciebie i czego można się podczas niego nauczyć?
– Kurs rozpoczyna się od indywidualnego spotkania z osobą zainteresowaną. Ustalamy wtedy, jakie ktoś ma oczekiwania wobec kursu. Bo nie ukrywam, że nie jestem w stanie opisać wszystkiego w ofercie. Jest to na tyle inny proces nauki, że zawsze wolę pokazać ten zakres na miejscu, w pracowni. Pokazuję wtedy książki pani Iriny, czyli trzy podręczniki metodyczne, pokazuję też moje prace, które wykonałam w Atelier i tym samym przedstawiam zakres materiału. Wtedy też opowiadam jeszcze raz o szczegółach takiego kursu oraz o liczbie osób w grupie. Ciekawe jest też to, że grupy budują się dosyć spontanicznie, dokładnie na tej zasadzie, że ktoś po jakiejś wystawie czy rozmowie z kimś zgłasza się do mnie i ustalamy indywidualnie, co dalej – czy ta osoba rozpoczyna tryb pracy indywidualnej, jeżeli nie ma akurat grupy w tym momencie, czy też czeka na grupę, która rozpocznie pracę od jesieni. W zeszłym tygodniu miałam mieć we wtorek pierwsze zajęcia z pewnym panem. W poniedziałek zadeklarowała obecność do tego spotkania jeszcze jedna osoba. A ponieważ z powodów organizacyjnych zostało przełożone na piątek, to okazało się w czwartek, że dołączy do nas jeszcze jedna pani. Byłam więc przygotowana w poniedziałek na grupę jednoosobową we wtorek, a ona zechciała się zamienić na grupę z trzema osobami w piątek. To dość spontaniczna sytuacja i o tyle wyjątkowa, że zaczęłam pracę z uczniami już w lipcu. Będziemy kontynuować ją jesienią. Ale zazwyczaj staram się w wakacje nabrać siły, odpocząć, wyjechać, oglądać prace w muzeach w różnych miastach i zaczynać pracować z nowymi, świeżymi pomysłami jesienią. Zazwyczaj działamy z uczniami w trybie studenckim od października do czerwca. Ale – jak widać – układa się to różnie.
Program warsztatów malowania ikon zakłada malowanie ćwiczeń na trzygodzinnych zajęciach w pracowni i minimum 10 godzin pracy w domu. Podzielony jest na etapy, ja malowałam na 4 zajęciach w miesiącu u siostry przez cztery i pół roku, przekroczyłam więc czas trwania programu o pół roku. Pracy jest sporo, ale warto się poświęcić. Zaczynamy od elementów pejzażu, potem malujemy draperie (szaty) aby przez kolejne lata uczyć się karnacji (dłonie, stopy, elementy twarzy, włosy, brody). Na trzecim lub czwartym roku wykonuje się prostą ikonę na desce. Program polega na stopniowaniu komplikacji, twarz ludzka to szalenie trudna kompozycja i warto przygotować na nią swoje umiejętności. Uczymy się cierpliwości, mozolnie uczymy nasze dłonie pamięci mięśniowej.”
(…)
Całość tekstu: https://misyjne.pl/weronika-kaszub-malujac-ikony-powierzam-bogu-efekty-mojej-pracy-rozmowa/
